Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2020

EPILOG

      Nie mam pojęcia jak wyszłam z tamtego pokoju. Szczerze? Nie pamiętam nawet kiedy zadzwoniłam do Lilii, którą najpierw była szczęśliwa po głosie, by potem zamilknąć na moje słowa o ranie oraz jej śmierci.         W głowie tylko miałam najgorsze scenariusze naszego końca. Tak właśnie miałam umrzeć? Jako jedna z przegranych, która nie mogła nic zrobić? Czuje do siebie jakąś wielką złość. Miałam wrażenie, że wtedy mogłam zrobić wszystko, a zrobiłam z tego wszystkiego prawie nic.          Czułam się jak zero.             - Musicie jak najszybciej stamtąd uciekać! - zarządziła Lilia. - Jesteście na bardzo niebezpiecznym terenie!          - Wiem... Niedługo będziemy, koło was.           Szybko rozłączyłam się, chyba bałam się słyszeć jej zmartwionego głosu. Nie miałam siły. Rana krwawiła dość jeszcze mocno. Czułam się słabo, nie miałam już siły nawet biec. Draga widząc mój powolny krok przytuliła się do mojego policzka jakby chciała mnie zachęcić do chociaż najmniejszego uśmie

35. END

35. END           - Draga!!! - wrzasnęłam kiedy udało mi się wstać na równe nogi.         Po dostaniu kolejnymi atakami, przeturlaliśmy się na kilka kilometrów. Dziękowałam Boginiom, że nic poważnego mi się nie stało ani Dradze.        Moja partnerka, lekko chwiejąc się, sama wstała z ziemi. Odwróciła się w moją stronę. Łzy spłynęły mi po policzkach. Nie wyglądała jakby się bała. Stała dumnie wyprostowana do maszyny, która wyła do nas niemiłosiernie. Zaraz głos ucichł gdy sprzęt rozleciał się na kawałki pod wpływem górnego ataku Drago. Pomachałam do nich, że wszystko z nami okej i odlecieli dalej walczyć. Tak samo jak my.          - Kiritta... - wyszeptała pół-szeptem. Podniosłam wzrok wyżej.          Za jej głową krajobraz wyglądał tak strasznie. Tak ponuro. To nie ten sam świat, który poznałam - wesoły, przyjazny, bezpieczny - ten świat możliwe, że zaraz legnie w gruzach, pod ciężarem oprawców.           - Kiritta, jesteś tam?!          - Tak! Mieliśmy chwilowe mocne urwani
34. NO!      Nie mam siły myśleć, nie mam siły być i nie mam siły istnieć - tyle mam do powiedzenia w nadchodzących chwilach. Leżałam plackiem na naszym łóżku. Mała czarna kulka usadomiła się koło mojego lewego ucha. Sara siedziała na krześle, a na biurku druga mała żółta kulka.         Właśnie wybiła godzina trzecia w nocy. Wrogów tak nie ma, tak i raczej nie będzie. Chyba.          O dwudziestej pierwszej odetchnęliśmy wszyscy z ulgą. Sonary nic nie pokazywały przez cały dzień. Kiedy każdy trochę rozluźnił mięśnie dały znak życia o drugiej w nocy, rozbudzając wszystkich na równe nogi. Dwa statki pojawił się niedaleko naszej bazy. Niestety żaden nie należał do Suna czy Klary.          Próbowaliśmy kilka razy do niech zadzwonić, ale bez skutecznie. Druga strona odpowiadała nam niczym. Czemu akurat w takich momentach nie mogli odebrać? Może ta pieprzona pani Maja im coś zrobiła? Gdybym mogła ją spotkać teraz... Diabły mogłyby szykować dla mnie miejsce w piekle.          - Kirit

33. Szybciej!

33. Szybciej!         Kiedyś ludzie powtarzali mi, że nie warto być nadgorliwym. Wszystko musi przyjść o swoim czasie, w odpowiednim miejscu. No można czasami pomoc przyspieszyć niektóre rzeczy, a nawet czasem trzeba. Jak w tym przypadku.        - Do kurwy nędzy Sara, pytam się kolejny raz, gdzie wasze zacne dupy były gdy ja tutaj z Dragą mieliśmy urwanie łba?! Nie wspomnę o reszcie, która pewnie już dawno poprzechodziła tysiące zawałów!         Płacze, wkurwiam się, wyje, wychodzę z jadalni i wracam. Moja dzisiejsza rutyna nocna. Jak zegarek. Dziewczyny siedzą schylone nad kubkiem herbaty. Jedynie co rzekły to: Zaatakują nas jutro po południu . Koniec wypowiedzi. Czemu nic nie mówią, nie wiem. Czy dostanę zaraz pierdolca, tak. I to niby ja zachowywałam się jak dziecko, nic nie mówiąc o wyjeździe z Lilią.         Młodzi Wojownicy też siedzą jak zaklęci, co raz tylko proszą żebym usiadła, a Draga - siedzi na moim ramieniu też zaklęta.         - Kiritta... - Runo posłała mi prosz